Rok zerowy

Filed Under (outdoor) by admin on 31-08-2009

Tagged Under :

Reklamy SKOK’u są bardzo specyficznym zjawiskiem. Zjawiskiem nie tylko reklamowo-wizualnym, ale też kulturowym, by nie rzec socjologiczno – psychologicznym. Wyznaczają pewien, niedostępny nawet dla Media Markt’u poziom, na którym człowiek nie ma zielonego pojęcia jak zareagować.  Już bokserski szatan był bliski mentalnego nokautu poprzez wybicie zwojów mózgowych z głowy, ale to nie on, lecz dzisiejszy bilboard( skądinąd z sztanem koncepcyjnie spokrewniony) ustanowił najbardziej przez domorosłych kreatywnych uwielbioną NOWĄ JAKOŚĆ w dziedzinie reklamowej żenady.

Szło to nowe i szło, człowiek zastanawiał się dojdzie, czy nie dojdzie. Koniec końców wzięło i przyszło.
I teraz moi mili nie zostaje nam nic innego, jak wywalić photoshopa przez okno.
Od tej pory nic już nie będzie takie jak dawniej

ananas

Realne oznaki kryzysu

Filed Under (Uncategorized) by admin on 04-01-2009

Tagged Under :

Z niejakim schadenfreunde obserwuję, jak desperacko walczą banki banki o klienta. Jak oprocentowanie, które do niedawna wydawało się absurdalne i nieosiągalne nagle zaczyna być dostępne dla każdego, kto chciałby w banku parę złotych ulokować. “Dobrze wam tak” – myślę sobie – narobiło się machlojek finansowych, obracało się wirtualnymi pięniedzmi, dawało się kredyty ludziom, którzy nie rokowali najmniejszych szans na spłatę, było się CHCIWYM I ZACHŁANNYM –  to teraz macie za swoje. Nie zaszkodzi wam, jak kapkę po zadzie weźmiecie, garniturowe misie moje kochane… Rzecz jasna mam świadomość, ze gospodarka to system naczyń połączonych i, jak w banku jest nędza, to prędzej i później ja tej nędzy skutki na swojej skórze odczuję; niemniej, póki co, myślę sobie, że dobrze tym zachłannym finasistom. Może się czegoś na tej lekcji nauczą

W myśl powiedzenia tonący brzytwy się chwyta, SKOK chwycił się rzeczy najgorszej i zawarł pakt z… diabłem. Co prawda nie Szatan to pełnokrwisty ino małe licho lokalne, niemniej, cyrograf został podpisany i czart z plakatu miny groźne stroić zaczął. Stroi je tak skutecznie, że w drodze z basenu omal orła [patriotycznego, a jakże!] na chodniku nie wywinąłem. Szczęśliwie, że za szybką był przyczajony, bo nie wiem, czy byłoby mi dane jeszcze w życiu wpis jakiś na blogu popełnić…

O tym, ze SKOK to dość specyficzna instytucja finansowa, wiedziałem od dawna, ale dzisiejszy jej plakat pozbawił mnie jakichkolwiek złudzeń i niejasności. Czegoś takiego, jak się reklamą interesuję, doświadczyć nie było mi dane. Jakiś billboard z dachówkami, plakat z festynem dożynkowym – to i owszem – nieraz w podobnej estetyce widziałem, ale instytucji finansowej – nigdy. Nigdy się też nie spodziewałem, że ktokolwiek mógłby, nawet w ramach kiepskiego żartu, o czymś podobnym pomyśleć. Okazało się jednak, że o reklamie to ja niewiele wiem i że KAŻDY, NAJGŁUPSZY NAWET POMYSŁ, PRĘDZEJ CZY PÓŹNIEJ ZOSTANIE ZREALIZOWANY bez względu na to, czy pasuje do grupy docelowej jak ulał, czy też jak do nosa pięść.
Chyba, że TAKA WŁAŚNIE jest grupa docelowa skoczków…