Dawno dawno temu, kiedy jeszcze wszyscy jarali się 2advanced i żadnemu z domorosłych dizajnerów do głowy nie przyszło, że można o Eryku Jordanie mówić per ”wyrobnik”, w jednym z wywiadów z rzeczonym Erykiem przeczytałem, że człek ów śpi CZTERY godziny na dobę, resztę czasu poświęcając na wszelakiego rodzaju działania twórcze. Pamiętam, że zrobiło to na mnie tak ogromne wrażenie, że sam przez pewien czas spałem tylko tyle, ile było niezbędne, resztę czasu spędzając przed komputerem. Szczęśliwie organizm okazał się mądrzejszy od swojego właściciela i rychło dał mi do zrozumienia, że “w tym lokalu takie rzeczy sie nie zdarzają”.
Dlaczego o tym wspominam? Ponieważ częstotliwość, z jaką pojawiają się nowe spoty od PSYOP przyprawia o podejrzenia, że Panowie są albo cyborgami, albo zażywają amfetaminę w ilościach przemysłowych. Mam swoje (rzecz jasna nieporównywalne z ekipą z PSYOP) doświadczenie w kręceniu video i wiem, że nawet najprostszej (choć w przypadku PSYOP określenia “proste” nie powinno się, ze zrozumiałych względów, używać) reklamówki nie robi się w tydzień; a już takie cacka, jakie ze swojej stajni PSYOP wypuszcza, zwyczajnie MUSZĄ swoje potrwać. Tymczasem chłopaki, nie dość, że tempo mają, jak nie przymierzając Urbaś na bieżni, to jeszcze cały czas trzymają poziom, do którego innym pozostaje tylko równać.
Nienawidzę ich. Cholera jasna, jak ja ich nienawidzę :)

