Prać ( po łbie )
Filed Under (reklama video) by admin on 28-04-2009
Tagged Under : proszek do prania
Ostatnio na jednym z blogów, które czytam, padło stwierdzenie, że ostatnia dobra reklama proszku do prania powstała 50 lat temu. Z początku chciałem napisać, co o tym myślę, ale po chwili mi się odechciało – bo temat jest zbyt obszerny, by marnować go na jałową pyskówkę
Cała historia zaczęła się od gejowej reklamy proszku do prania, na której to reklamie dwóch gejów robi pranie i smyra się po wypranej koszuli.
Popatrzcie sami na to arcydzieło.
Jak dla mnie, reklama powyższa jest kreatywnym pójściem po najmniejszej lini oporu. Weźmy obowiazujący wzorzec kulturowy, odwróćmy go na opak – i będzie fajnie; a jak będzie do tego jeszcze zdziebko pikantnie z odrobiną skandaliku – to już wogóle miód malina - pomyślał sobie jeden art z drugim i tak też uczynili. Wszystko fajnie, tyle że poza podmianką kobiet na mężczyzn i dodaniem lekkiego gejowego feelingu nie ma w tej reklamie absolutnie nic. Takie Weźmy Chopina i zagrajmy go na desce sedesowej – bedzie lekki skandalik, a my się zasłonimy nowoczesną aranżacją. Ludożerka kupi to ze zwykłej ciekawości. Nikt tego, co prawda, w domu słuchał nie będzie, bo to chujnia z kakofonią, ale kasa misiu, kasa bubu na konto wpłynie, a my popłyniemy na Seszele. To to jak? Gramy? Pewnie, że gramy!
No i zagrali…
Rozumiem, chcęć zabawy tabu, igrania z kulturą; być może nawet przełamywania stereotypów i uprzedzeń – rozumiem tak samo, jak rozumiem dorabianie ideologii do braku pomysłu. Rozumiem chęć wyróżnienia się, zaistnienia. Moim prywatnym zdaniem jest to jednak słabe. Małe i słabe. Takie zagrywanie pod Wiśniewskiego, czy inną Rabczewską.
Jest kilka reklam, które pokazują, że rzecz tak banalną i niewdzięczną, jak proszek do prania, przy odrobienie pomysłu wykonać można w posób nietuzinkowy, pomysłowy, a czasem po prostu i zwyczajnie urokliwy.
Zapraszam do obejrzenia. Wnioski nasuną się same.
Jak widać na załączonych (ruchomych) obrazkach, opcji jest cała fura. Można zagrać na absurdzie haute coutoure, można opowiedzieć (męską aż do bólu) przygodę rozbitka na morzu, można w niebanalny sposób odwołać się do naturalnej dla dzieci potrzeby brudzenia się. Nawet tak banalną czynność jak powlekanie kołdry poszwą można przedstawić jako miękką i zmysłową przygodę. Nawet dzieci ( na których obecność w reklamie jestem uczulony jak na nic innego) potrafią o(d)powiedzieć dlaczego ten proszek a nie inny. Można zagrać każdą konwencją, każdym wyświechtanym sybolem, każdym kulturowym stereotypem i aksjomatem. Można wziąć stary kapeć i zrobić z niego abouwnicze arcydzieło od Clarks’a – tylko trzeba mieć trochę wyobraźni.
Trzeba być kreatywnym. Po prostu…
————————— edit —————————–
I jeszcze absolutna świeżynka z dzisiejszego poranka – tym razem print


