Adwertajzing według agenta ubezpieczeniowego
Filed Under (outdoor) by admin on 18-12-2009
Wdałem się dziś we firmie ubezpieczeniowej w taką gadkę. Dość krótką – bo i gadać za bardzo nie było, nie tyle o czym, co z kim. Pan Szef Oddziału przekonywał mnie, że reklama towarzystwa ubezpieczeniowego powinna być kolorowa, najlepiej z gołą babą ” bo wie pan, koniec końców głos idioty ważny jest tyle samo, co głos człowieka inteligentnego”. Asekurancko nie zdradziłem się z wykonywanym zawodem i zwiałem stamtąd tak szybko, jak się dało.
Wychodząc ze firmy trafiłem na reklamę majonezu (skądinąd bardzo smacznego - wolę Mosso, niż kielecki, czy TFU! Hellmans’a). Reklamę, która w kontekście zakończonej chwilę wcześniej rozmowy dała mi do myślenia. Dała na temat nie nowy - bo nie raz i nie dwa już się zastanawiałem, po kiego grzyba człowiek się stara i napina, skoro można tak po prostu, celnie, lapidarnie a jednocześnie dwuznacznie i z przymrużeniem oka.
Może rację ma Pan z towarzystwa ubezpieczeniowego, że tu jajami trzeba i najlepiej po cyckach…



Po tylu latach w zawodzie masz jeszcze wątpliwości? Jak się chcesz napinać to ścieżka kariery na ASP :)