Matrix reloaded
Filed Under (prywata) by admin on 05-11-2009
Z X odchodziłem długo. Się wkurwiałem, się uspokajałem, się irytowałem i znowu dawałem na przeczekanie. Kiedy jednak koniec końców powiedziałem przełożonemu, że chcę odejść od grudnia, usłyszałem, że od grudnia to nie, ale od listopada to i owszem a nawet ze zwolnieniem z obowiązku pracy. Taki obrót sprawy był dla mnie zrozumiały – po co trzymać na pokładzie kogoś, kto nie dość, że jest na wylocie, to jeszcze entuzjazmem do pracy nie pała? Na morale zespołu za dobrze to nie wpływa, więc lepiej temat uciąć od razu.
Minął rok i zupełnie przypadkiem, przy okazji wspominków “tamtych czasów” dowiedziałem się, że zostałem “wyjebany bez mrugnięcia okiem”.
Usłyszałem i oniemiałem.
Że jak?
Zaskakuje mnie, jak bardzo zmieniają się ludzie po tym, jak przestają ze sobą współpracować. Jak bardzo upływ czasu może zmienić postrzeganie faktów (szczęśliwie nie zmienia tego, co mam na dokumentach). Zaskakuje tym bardziej, że ani my się kłóciliśmy, ani zawodowo tarć nie było – ot, normalna codzienna współpraca, i nagle po roku człowiek dowiaduje się, że żył w matriksie.
Nie mam do człowieka żalu, ani złości. Jestem za to zaskoczony. Cholernie zaskoczony…


Ja przywykłem. Co nie znaczy że się z tym lepiej czuje.