Houdini. N-te podejście
Filed Under (prywata) by admin on 17-10-2009
Houdini to moje hassliebe. Z jednej strony podziwiam ten soft za możliwości, jakie daje, z drugiej zaś nie potrafię przebić się przez jego filozofię pracy, co doprowadza mnie do… no nazwijmy to lekkim poirytowaniem.
Do Houdiniego przemierzałem się razy… ja wiem, z dziesięć to na pewno. Regularnie, co kilka miesięcy instalowałem wersję testową tylko po to, by po pół godzinie z bluzgami na ustach odinstalowywać ją z systemu. Jakiś czas później podpatrzyłem coś fajnego w internecie, pomyślałem “a niech tam, spróbuję i ja”, zainstalowałem, pobluzgałem, odinstalowałem i znowu na kilka miesięcy był spokój.
Ostatnio poszedłem w zaparte i nabywszy za całe 99baksów “Houdini starving artist edition” postanowiłem przebić się przez node based workflow. Z postanowieniem “jeśli teraz się nie przebiję, to przestaję się oszukiwać i nie siadam więcej do Houdiniego” ściągnąłem ze strony producenta szkoleniowe tutoriale i rozpocząłem mozolny proces nauki.
W nauce nowego softu najgorsze są nawyki, które ma się z pracy z softem już znanym – w moim przypadku z cinema 4D. Znam ten soft już na tyle dobrze, że poruszam się w nim w sposób podświadomy - nie zastanawiam się co i dlaczego klikam – po prostu klikam i robię. Naturalnym więc jest, że siadając do Houdiniego postępuję dokładnie tak samo, jak w przypadku cinemy. I to jest największy błąd jaki można popełnić! Houdini ma tak specyficzną logikę pracy, tak niecodzienny workflow, że jakakolwiek próba “zaadoptowania” do niego metodyki pracy znanej z innego softu, kończy się frustrującym odbiciem od programu.
Idealnym sposobem byłoby zapomnieć o tym, co już się wie i odejść do softu z “czystą” głową. Tak byłoby idealnie, ale owo “idealnie” jest zwyczajnie niewykonalne. Nie da się tak na hop-siup zmienić nawyków. Jedyne co można – to powoli, w skupieniu brnąć przez manuale i tutoriale w nadziei że zdobyta wiedza z czasem zaprocentuje.
Przypadku Houdiniego trud jest podwójny. Raz, że nabrał już człowiek nawyków; dwa, że sam soft jest mocno “oryginalny” w obsłudze.
Ale też i jest się o co szarpać – bo Houdini to jednak magik co się zowie…

