Ajfon w każdej wsi

Filed Under (outdoor) by admin on 06-06-2009

Tagged Under :

Bawią mnie reklamy samochodów powszechnie uważanych za lusksusowe –  jak np mercedes – w których główny akcent kładzie się na możliwość homologacji ciężarowej.  Z jednej strony człowiek chce zadać szyku, bo było nie było mercedes to jednak mercedes. Chce się poakzać co to nie on, kim to on nie jest i na co go nie stać – a z drugiej strony, jak zwyła drobna cwaniaczyna rejestruje furę jako ciężarową –  bo przecież dzięki temu nieco więcej VATu sobie odliczy.
W moim prywatnym odczuciu zachowanie takie zalatuje wieśniackim szpanerstwem –  bo albo człowieku jesteś kimś i na coś cię stać, albo nie udawaj kogoś, kim nie jesteś. Nie oszczędza się pięciu złotych na szatni, gdy za kolację płacisz kilkaset złotych. Chyba, że nie ma się za grosz klasy i poczucia obciachu…

W podobne rejony poszybował ostatnio polski oddział ejpla.
Mak i wszystkie produkty makopochodne (ajfony, ajpody i inne srajpody) są cały czas towarem snobistycznym. Raz, że dizajn mają zajebisty; dwa, że cena sama z siebie plasuje je w grupie produktów premium. Nie ma żadnego logicznego powodu by płacić 12K za notebooka, którego pecetowy odpowiednik kosztuje  jedną trzecią tej sumy (bajki o stabilności kupiłbym, gdybym na maku nie pracował). Ludzie jednak płacą. Zarówno 12K za notebooka który co pół roku potrafi zaliczyć pad któregoś z podzespołów, jak i 1,5k za ajpoda z padającą baterią, która nie podlega gwarancji. Kupują, bo mak jest produktem ultra-premium. Bo ajfon jest trendi. Bo białe słuchawki idenyfikują cię jako kogoś lepszego, o oczko wyżej.

apple_outdoor

Najnowszy outdoor ejpla zaskoczył mnie jak psia kupa na wycieraczce.
Nawykłem do tego, że outdoor wspomnianego już mercedesa wygląda, jak ów sam mercedes. Jest klasa, jest szyk. Może gdzieś tam kratka się przewinie, ale generalnie kreacje starają się trzymać poziom produktu, który reklamują. Fura jest premium –  i takowe też są bilboardy.
Outdoor ejpla wygląda, jak nie przymierzając informacja o promocji w biedronce.   Ani tam dizajnu, ani klasy, ani posmaku premium. Jest niby jakiś headline i zachęta do wejścia na stronę, ale żeby to był produkt premium? Jakbym nie wiedział –  tobym się nie domyślił.

Wchodzę ja  na reklamowaną stronę i oczom nie wierzę. CO TO KURWA JEST? To jest ejpl? To są twórcy najbardziej dizajnerskich gadżetów na świecie? To są ludzie, którzy się chwalą ajfonem? To tak się sprzedaje produkty premium?
Link ze stopki prowadzi do strony firmy odpowiedzialnej za stworzenie tego internetowego potwora. Kilkam –  i wszystko staje się jasne. Tak się właśnie sprawy mają, gdy za robienie wuwuwuw bierze się firma, która o wuwuwu pojęcia nie ma. Ale zara zara! Dlaczego firma taka jak ejpl polska zleca promowanie dizajnerskich produktów firmie, która o internecie, jak widać po jej pracy, zielonego pojęcia nie ma?
Kto mi powie, dlaczego?

Nie mam pojęcia, co myśleć o tej akcji. Z jednej strony “ejpl wyszedł do maluczkich”. Z drugiej strony, dopóki cenowo nie będzie konkurencyjny dla mediamarktu, to wychodzenie do maluczkich może mu co najwyżej bokiem wyjść.  Jeszcze ajpod nano, czy ajfon mają sznasę jako tako rynek spenetrować, ale NIKT spoza makjuzerowo-graficznej społeczności nie wyda szóstki na podstawowy model notebooka, kiedy może mieć substytut za dwa z hakiem.
I gadu-gadu na nim działać będzie!

Wyjście do snobów? No kamaan! Nie sprzedaje się mercedesów spod wiaty i ajmaków przez billboardy.  Jak uderzasz do snobów, robisz to przy użyciu snobistycznych środków wyrazu a nie chałupniczo skleconego sajtu, który przypomina nieudany tutorial odbębniony przez firmowego programistę, który kiedyś coś tam w corelu robił. Jeśli uderzasz do ludzi, którzy cenią dizajn –  to robisz to “po dizajnersku” a nie przy pomocy piętnastoprocentowej obniżki na  opakowanie cukru-pudru.

Nie interesuje mnie, czy za akcję odpowiada centrala ejpla, czy kierownik sieci ajspotów. W moim odczuciu jest to rozmienianie marki na drobne. Rozwadnianie “uczucia premium”, które to uczucie jest jednym z głównych impulsów popychających do kupna jabłczanych gadżetów. Ktokolwiek by za tym nie stał, nie ma pojęcia za co się bierze i co chce przez to osiągnąć.
Dać pięc procent zniżki na ajpoda –  a nuż kilka sztuk więcej się sprzeda?
A potem co? Standy dożynkowe?

Comments:

There are (7) Comments for the Ajfon w każdej wsi