Najnowszy teledysk szwabskiej metalgrupy rammstein budzi zasłużone kontrowersje. Nie przypominam sobie teledysku, na którym milibyśmy sceny żywcem wyjęte z filmu porno. W najnowszej produkcji rammsteina, produkcji o nazwie, nomen-omen, “pussy” mamy wszystko. Jest sado maso, jest seks oralny. Jest nawet Happy-End na pośladki.
Jest wszystko, co powinno być w rasowym pornosie.
Teledysk, jak na produkcję porno przystało został zbanowany na jutubie. Znaleźć go można na serwisie visit-x.net, który to serwis jest na moje oko marketingowo przygotowanym quasi porno sajtem. Na tymże sajcie trzeb znaleźć maluczki migający banner, kliknąć go – i dopiero wówczas można obejrzeć sobie najnowsze wideło chłopaków z ojczyzny Adolfa Hitlera.

Jak dla mnie sytuacja jest dość dwuznaczna. Z jednej strony stare porzekadło mówi “jak artysta nie potrafi grać, to przynajmniej dupę do widowni wystawi”. Z drugiej zaś kawałkowi “pussy” od strony muzycznej zarzucić wiele nie można. Nie jest to może drugi “Engel”, a od strony lirycznej to już taką wiochą wieje, że aż chwiliami głupio się człowiekowi robi, ale bądźmy wobec chłopaków uczciwi – rzecz jest chwytliwa i po wycięciu gołych dup sporo na vivie czy innym wiejczłan namieszać może.
No więc o co kaman?
Najprościej powiedzieć, że chłopaki chcą wypłynąć na skandalu. To jasne, ale co to za skandal, który we WSZYSTKICH mediach zostaje zbanowany. Skandal wyrachowany to taki, który chyłkiem boczkiem przez media się prześliźnie, bo goła dupa gołą dupą, ale jakoś do tych dzieciaków dotrzeć trzeba; ale skandal oparty na scenach hard porno? Albo chłopaki MOCNO wierzą w siłę internetu, i to nie tego oficjalnego spod znaku największych serwisów, ale tego szeptanego, przesyłanego na zasasadzie znajomi-znajomym, albo najzwyczajniej w świecie położyli na mjuzikbiznes, nomen omen, laskę i zrobili dokładnie to, na co mieli ochotę.
Daleko mi do głosów oburzenia, że świniśtwo, bezeceństwo i takie tam. Kto w życiu nie oglądał pornosów – niech co ruchej * nadrobi zaległości.
Nie jestem też fanem Rammsteina – bo gustuję w nieco bardziej hardkorowych klimatach.
Ale nie o gusta tu chodzi. Chodzi o to, że pojawiło się NOWE. Że przekroczono granicę, której do tej pory nie przekroczył nikt – i choćby z tego, panom z grupy rammstein wpis na blogu się należy.
*(literówka celowa)